piątek, 21 maja 2010

nie tak dawno...


Muszę wciąż ćwiczyć by móc chodzić, ale też pewnie znacie tzw. uczucie lenistwa, które niestety mnie dopada. Dlatego staram się jeździć do sanatorów i na rehabilitację do ośrodka. W tym roku w marcu, czyli nie tak dawno, byłam na rehabilitacji w Bornym Sulinowie.
Na tym zdjęciu jestem z Przemkiem (fizjoterapeutą) który wziął mnie na małą wycieczkę. Dzięki niemu miałam okazję zobaczyć śliczne jeziorko z mewami i innymi wodnymi stworzonkami, bo niestety dróżki nie są zbyt dostosowane do zwiedzania dla osób na wózkach lub mających lekki problem z chodzeniem!

5 komentarzy:

  1. No, no, no ale przystojniacha! Fiu, fiu :D

    A wszelakim leniom mówimy nie!
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. promienna Madzia i tak trzymaj;)

    pozdrowienia i moc usciskow

    OdpowiedzUsuń
  3. przystojniak z tego fizjoterapeuty, a mąż nie jest zazdrosny ? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Leszek (mąż)23 maja 2010 17:08

    tak ,mąż zaczyna być zazdrosny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no chyba powinien, bo ma uroczą żonkę :)

    OdpowiedzUsuń