poniedziałek, 7 września 2009
już jestem
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam ale rozumiecie ślub i miesiąc poślubny tzn.tydzień ale lepszy "rydz niż nic" jak mówi przysłowie :). Nawet nie było czasu zobaczyć zdjęć i wszystkich prezentów bo zaraz był wyjazd na wakacje jak się okazało do Egiptu. Było fantastycznie, rafa koralowa i cudowne ciepełko. Wiedziałam, ze mój mąż (o jejku jak to fajnie brzmi - mój mąż) planuje jakiś wypad nad morze, bo prosił wcześniej bym sobie przygotowała strój do opalania i jakieś olejki ale nie zdradził mi, że chce lecieć do Egiptu, dopiero w ostatnich dniach "się wygadał"( po moich usilnych pytaniach "gdzie to i gdzie to" )! Ja niestety muszę unikać słoneczka, bo mnie strasznie osłabia, a w związku z jasną karnacją moją i jego kupiłam wysokie faktory. Było jak znalazł!!! Ubolewam jednak nad faktem, że nie wróciłam jak inni plażowicze brązowa niczym "czekoladka", ale za to mam cudne wspomnienia! O ślubie i "małych" przygodach w Egipcie napiszę w następnym poście.Buziaczki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

No czekamy czekamy!!!:)
OdpowiedzUsuń